Trendwatcher – modny zawód?

11 listopada 2016

title

Stało się. Trendspot z bloga przekształcił się w studio prognozowania trendów. Jest to dobry i chyba ostatni moment, aby raz na zawsze rozwiać wątpliwości wiążące się z zawodem trendwatchera. Sądząc po ilości artkułów w magazynach online i drukowanych to jedno z najbardziej pożądanych zajęć w branży mody. Dlaczego? Bo żeby je wykonywać, nie trzeba skończyć żadnego konkretnego kierunku, a sama praca to takie DIY, przy którym nie za wiele się narobisz, a szansa na splendor w branży jest wielka, bo nie ma konkurencji. Czy aby na pewno?

Tak można sądzić po ostatnich publikacjach, bo jeśli próbowaliście dowiedzieć się, czym faktycznie zajmują się prognostycy, to mogliście natrafić jedynie na ogólniki albo slang branżowy, umożliwiający odczytanie treści tylko wtajemniczonym. Prawda jest taka, że ilu trendwatcherów, tyle różnych filozofii i metodologii pracy, co nie oznacza, że nie mają one cech wspólnych, które postaram się wam w jak największym skrócie przybliżyć. Czym więc tak naprawdę się zajmujemy?

  • Prognozowanie nie ma nic wspólnego z typowaniem na chybił trafił. Odbywa się w oparciu o analizy badań i raportów uwzględniających otoczenie ekonomiczne, demografię, socjologię, politykę i wszystkie inne dziedziny naszego życia. W modzie ten zakres dotyczy również tego co pojawia się na targach i pokazach branżowych, czyli podczas Tygodni Mody.
  • Oprócz powyższej analizy i prasówki zajmujemy się monitorowaniem rynku i określaniem czynników zarówno wewnętrznych jak i zewnętrznych, które mogą mieć wpływ na jego zmiany. Niestety niektórych z nich nie jesteśmy w stanie przewidzieć, tj. Czarnych Łąbędzi*. Przed nimi możemy tylko ostrzegać i pracować nad planem odpowiedniego zabezpieczenia firmy na wypadek katastrofy (One się zawsze zdarzają. Spójrzcie na przypadek polskiej firmy Atlantic, która zbankrutowała ponieważ nie przewidziała zmiennej sytuacji politycznej na Rosji i Ukrainie, a z tych krajów pochodziło 60% przychodów spółki).

Na tej podstawie:

  • Prognozujemy zmiany jakie mają szansę zajść w społeczeństwie, a tym samym rozpisujemy możliwe scenariusze rozwoju branży, którą się zajmujemy.
  • Typujemy przyszłe potrzeby klienta i biznesu, które mogą się w przyszłości okazać kluczowe. Tłumaczymy je na język produktów i usług.

To by było na tyle jeśli chodzi o cechy wspólne pracy prognostyków. Reszta jest ściśle związana ze specyfiką danej branży i specjalizacją. To czym ja się zajmuję mocno wybiega poza standardowe usługi, ponieważ z wykształcenia oraz z doświadczenia jestem projektantem i mocno skupiam się na produkcie. A konkretniej:

  • Osadzam markę w kontekście trendów długofalowych
  • Współtworzę strategię marki
  • Buduję brand persony marki, czyli skaluję kolekcję pod kątem nowego klienta i umożliwiam marce wypłynięcie na szerokie wody
  • Buduję strukturę asortymentową
  • Współtworzę strategię produktową
  • Doradzam przy wyborze fasonów i materiałów do poszczególnych linii

W teorii trendwatcherzy zasilają szeregi działów rozwoju firmy, czyli tzw. R&D (Research & Development). W praktyce w polskich realiach na tego typu jednostki pozwalają sobie jedynie duże firmy, a mniejsze korzystają z usług freelancerów. Ci nie tyko obsługują mniejsze firmy, ale również są wartościowymi konsultantami większych instytucji, wprowadzając ciekawe spojrzenie z zewnątrz. Taką osobą jest Cecile Cremer, aktywnie działający trend researcher (jak woli, aby opisywać jej zawód, bo nie lubi być kojarzona jedynie z bierną obserwacją), specjalizująca się w trendach konsumenckich. Wiele razy w naszych rozmowach poruszałyśmy temat postrzegania naszego zawodu i popularnych mitów, z którymi Cecile postanowiła się rozprawić raz na zawsze.

– Ludziom zawsze się wydaje, że mogę wskazać kolor, jaki mają nosić w przyszłym sezonie albo wymienić gadżety, które powinni sobie kupić. Nie mam o tym zielonego pojęcia! Po pierwsze dlatego, że nie zajmuję są modą, a jestem ekspertem od trendów konsumenckich z naciskiem na konsumenckie insighty i wymiar społeczny konsumpcji. Kolejną często irytującą kwestią jest fakt, że często określa się naszą pracę jako „przewidywanie” przyszłości. Ja nie wróżę, tylko robię porządny research i w oparciu o twarde dane ustalam możliwe scenariusze rozwoju aktualnych tendencji w przyszłości. A to są dwie zupełnie różne kwestie.

Cecile też jasno wyjaśnia jakie ona, jako specjalista od trendów konsumenckich oferuje usługi:

– Jest ich wiele, ponieważ pracują dla różnych klientów. Oprócz bycia trend researcherem jestem również strategiem, więc zajmuje się również takimi kwestiami jak budowaniem koncepcji strategicznych i produktowych czy projektowaniem usług. Trendy wielu ludziom kojarzą z byciem konsultantem. W tym również zawierają się warsztaty z prognozowania czy tworzenia innowacji, wykłady dot. scenariuszy przyszłości, poszukiwanie sygnałów zmian czy mapowanie trendów i tworzenie trendbooków. Tym również się zajmuję, ale nie tylko.

A jak wygląda fizycznie to, co otrzymuje od Ciebie klient?

– To zależy od zapotrzebowania klienta. To może być prezentacja, raport trendowy w formie książki, ale również przygotowuję prototytpy produktów i koncepcje nowych strategii lub usług.

I teraz najważniejsze. Co zyskuje firma na współpracy lub konsultacja z trendwatcherem?

– Najważniejszym zyskiem jest fakt, że firma może rozwijać swoje usługi i produkty długoterminowo. Najczęściej jak przychodzę po raz pierwszy na spotkanie to widzę, jak wszyscy skupiają się przede wszystkim na szybkim proficie. Takie myślenie jest krótkowzroczne w obecnym świecie, gdzie jedyną stałą jest zmiana. To w czym pomagam, to zrozumienie tego, co się wydarzy w przyszłości, wszystkich zmian, ruchów społecznych i wibracji, które się pojawią. To umożliwia osadzenie w tym kontekście biznesu i przygotowanie jego indywidualnej odpowiedzi, jaką może być sposób pracy, usługa czy produkt. Trendwatcherzy posiadają umiejętność przetłumaczenia tych zmian firmom, a tym samym pomóc im stać się odpornymi na przyszłość.

Tytułowa grafika: autor nieznany, źródło: http://bit.ly/2fIeDEg


 

* Autorem tego określenia jest Nassim Nicholas Taleb, amerykański inwestor, teoretyk rynku, filozof i eseista. Pojęcie pojawia się w jego książce pt. „Czarny łabędź. O skutkach nieprzewidywalnych zdarzeń” i odnosi się wydarzeń, które pojawiają się nagle i odciskają trwałe piętno na ekonomii i życiu.